Kiedy do szkoły chodzi się… w domu

Rodzice, miejcie odwagę samodzielnie wychowywać swoje dzieci. To Wy jesteście tu kompetentni, a nie “profesjonaliści” od muzyki, plastyki itp. To dobrze, że czujecie się amatorami. Bo amator pochodzi od słowa Amo, czyli kocham.
ks. abp Kazimierz Majdański


Rodzice, obdarowani przez Stwórcę potomstwem, a poprzez nie “całą nowością i świeżością człowieczeństwa, które ze sobą przynosi ono na świat” (Jan Paweł II, List do Rodzin), mają prawo i zarazem obowiązek doboru najwłaściwszych form oddziaływań wychowawczych, które w konsekwencji mogą zapewnić dziecku optymalny rozwój powierzonego im człowieczeństwa. Niektórzy z nich decydują się na alternatywną formę spełniania obowiązku szkolnego, określaną mianem edukacji domowej.

Edukacja domowa jest obecnie zjawiskiem budzącym w Polsce coraz większe zainteresowanie. Szacuje się, że objęta tym sposobem kształcenia jest grupa kilkuset uczniów i uczennic. Ta forma nauczania polegająca na przejęciu przez rodziców odpowiedzialności za cały proces edukacji dzieci i przeniesieniu go z placówki szkolnej do rodzinnego domu znajduje uznanie w coraz szerszych kręgach rodziców, pedagogów i nauczycieli. Właściwie realizowana, według opinii praktyków, obdarza radością już podczas samego procesu zdobywania wiedzy. Rodziny podejmujące się takiej alternatywy są emisariuszami powszechnego przekonania, że to wolność służy edukacji, a nie przymus.

Wracamy do źródeł
Edukacja domowa, a może lepiej – edukacja w rodzinie, sięga swymi korzeniami pierwszej, prehistorycznej wspólnoty ludzkiej opartej na płodnym związku mężczyzny i kobiety. To tu należałoby szukać źródeł, co prawda bardzo odległych, ale jakże bliskich – bo naturalnie prostych. Wiedza i doświadczenie czerpane z ust rodzicielskich, poparte świadectwem życia, umożliwiały powstawanie większych rodzin, plemion czy narodów. Umożliwiły wspólnocie ludzkiej zorganizowanie się w poszczególne księstwa, królestwa, a ostatecznie w państwa. Właściwie do końca XIX wieku edukacja domowa uznawana była za najbardziej naturalny, oczywisty i najskuteczniejszy sposób przekazywania wiedzy.

Edukacyjna walka o niepodległość
W okresie rozbiorów to rodzina staje się główną kuźnią polskości. Podejmuje funkcje kształcące w zakresie nauczania języka, literatury, jak i historii Polski. Do obowiązków rodziny polskiej należało wychowanie dzieci w tradycji narodowej. Rodzina była ostatnim bastionem, w którym nieustannie toczono walkę o suwerenność Narodu. Polscy rodzice okresu zaborów traktowali nauczanie domowe jako pierwszą linię frontu w batalii o duchową wolność swoich dzieci. Walkę tę wygrali.
Państwo, które wyrosło na nowo z ofiarnej służby edukowanych w domu patriotów, zadbało jednak o pewną niezależność oświatową względem rodziny. Jednym z pierwszych aktów prawnych był ogłoszony już 7 lutego 1919 roku dekret o obowiązku szkolnym, który głosił: “Wykształcenie w zakresie szkoły powszechnej jest obowiązkowe dla wszystkich dzieci w wieku szkolnym (art. 1)” oraz “Szkoły powszechne będą tworzone w takiej liczbie, aby wszystkie dzieci w wieku szkolnym mogły korzystać z nauki (art. 2)”. Dopuszczano wypełnianie obowiązku szkolnego w szkołach niepublicznych oraz w domu. Był to pierwszy w historii Polski akt prawny, który wprowadzał obowiązek szkolny, aczkolwiek pozostawiał rodzicom swobodę w realizacji nauczania w warunkach domowych.

Bez patosu
Jesienią 1939 roku, po raz kolejny, w związku z wybuchem II wojny światowej kształcenie dzieci w przeważającej mierze wróciło pod rodzinny dach. W latach wojennych, kiedy to śmierć czyhała tak blisko, troska rodziców o nauczanie i wychowanie potomstwa była bohaterstwem. Jakże wymowne jest tutaj świadectwo dziecka, uczestnika Powstania Warszawskiego: “Na naszym balkonie mieli swe stanowiska AK-owcy. Któregoś dnia jednego z nich, rannego w głowę, zniesiono do piwnicy. Patrzyłem na niego ze strachem i ciekawością. Matka pomagała przy opatrunku. Mogłem więc bezkarnie patrzeć. Zwykle starała się oszczędzić takiego widoku. Patrzyłem, jak człowiek kona, jak z głowy płynie mu krew pomieszana z białą masą (dużo później dowiedziałem się, że to był mózg). I wówczas matka podeszła i cicho szepnęła: ‘On po to umarł, byśmy mogli żyć’. Zdziwiłem się bardzo, nie mogłem tego pojąć. Byłem zdania, że mogliśmy żyć razem – i on, i my. Wiele lat minęło, zanim zrozumiałem czyn matki. Bez żadnego patosu, bez niepotrzebnych słów uczyła mnie miłości kraju i poszanowania jego obrońców”.

Na ocenzurowanym
Po zakończeniu II wojny światowej nowe władze państwowe wprowadziły bezwzględny obowiązek szkolny, wykorzystywany przez wiele lat do celów ideologicznych państwowego komunizmu. Wykluczono edukację domową najpierw jako jedną z możliwości kształcenia dzieci, a później powoli usunięto ją z mentalności polskiego społeczeństwa, w którego historii odegrała tak ważną rolę.

Przełom
Po kilkudziesięcioletnim okresie zdelegalizowania edukacji domowej wprowadzono historycznie przełomowy zapis, który w ustawie o systemie oświaty z dnia 7 września 1991 roku otrzymał następujące brzmienie: “Na wniosek rodziców dziecka dyrektor szkoły może zezwolić na spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą. Dziecko spełniające obowiązek w tej formie może otrzymać świadectwo ukończenia szkoły podstawowej na podstawie egzaminu klasyfikacyjnego przeprowadzonego przez szkołę, której dyrektor zezwolił na taką formę spełniania obowiązku szkolnego”. Wraz z upływem czasu przepisy dotyczące oświaty przechodziły wiele zmian, a wraz z nimi również te dotyczące edukacji domowej. Za każdym razem zdawały one jednak rodziców na łaskę czy też niełaskę władz obwodowej placówki oświatowej, w której nierzadko dogmatem było twierdzenie, że dziecko musi kształcić się tylko w szkole.
19 marca 2009 roku weszła w życie znowelizowana ustawa o systemie oświaty rozszerzająca uprawnienia dyrektorów szkół niepublicznych o możliwość podejmowania decyzji w sprawie udzielenia bądź odmowy udzielenia zezwolenia na spełnianie obowiązku nauki poza szkołą. Przepisy te wzmacniają także pozycję rodziców i w konsekwencji ułatwiają uzyskanie pozwolenia na prowadzenie nauczania w domu.

Krok po kroku
Jeśli rodzice zdecydują, że chcą sami kształcić swoje dzieci, powinni spełnić warunki wynikające z ustawy. Wcześniej jednak warto udać się na rozmowę do dyrektora wybranej szkoły, aby dowiedzieć się, czy podejmie z nami współpracę. Kolejnym etapem jest zdobycie opinii w dowolnej poradni psychologiczno-pedagogicznej. Ostatecznie należy przygotować wniosek o wydanie zezwolenia na wykonywanie obowiązku szkolnego (nauki) poza szkołą, dołączyć do niego otrzymaną opinię, oświadczenie o zapewnieniu dziecku warunków umożliwiających realizację podstawy programowej obowiązującej na danym etapie kształcenia i zobowiązanie do przystępowania w każdym roku szkolnym do rocznych egzaminów klasyfikacyjnych. Wszystkie te dokumenty należy złożyć w szkole do 31 maja, aby móc rozpocząć naukę w następnym roku szkolnym, czyli od 1 września.

Motywy
Powodów, dla których coraz więcej rodziców podejmuje trud kształcenia swoich dzieci bez instytucjonalnego wsparcia ze strony państwa, jest wiele. Edukacja bowiem nigdy nie jest neutralna światopoglądowo. Trafnie ujął to Gilbert Keith Chesterton: “Każdy rodzaj edukacji prezentuje określoną filozofię. Jeśli nie przez dogmat, to przez sugestię, implikację, atmosferę”. Niemożliwe jest też dostosowanie programu nauczania odpowiadającego poglądom wszystkich rodziców. Tym bardziej że podręczniki zawierają teksty służące ideologicznej indoktrynacji. W efekcie powstaje konflikt poglądów i wartości pomiędzy szkołą a domem. W gronie rodziców podejmujących decyzję o edukacji domowej znajdują się często osoby uznające wartości religijne za najważniejsze w swoim życiu. Osoby, które nie zgadzają się na poglądy polityczne czy filozoficzne prezentowane w szkole. Część edukatorów domowych kieruje się motywacjami pedagogicznymi. Edukacja domowa jest skuteczną formą nauczania i z tego powodu rodzice chcą, by dziecko lepiej i szybciej niż w szkole zdobywało odpowiednią wiedzę. Służy temu indywidualizacja nauczania, czyli dostosowanie do możliwości i zainteresowań dziecka. Poza tym edukacja domowa aktywizuje rodziców do samorozwoju i wzmaga ich poczucie odpowiedzialności za dzieci, pogłębiając zarazem więzi rodzinne. Ochrania też dziecko przed patologiami i dyskryminacją.

Satysfakcja Stasia
Symptomatyczna dla omawianego zagadnienia jest wypowiedź mamy dziewięcioletniego Stasia: “Od kiedy przestał uczęszczać do szkoły, zapomnieliśmy, co to odrabianie lekcji i przymusowa nauka w domu”. Opinia ta nie odzwierciedla bynajmniej doświadczeń wszystkich rodziców nauczających dzieci w domu. Jednak bardzo często problem ze sfrustrowanym uczniem, znudzonym i zniechęconym “przerabianiem materiału lekcyjnego”, kończy się wraz ze zmianą formy nauczania na pozaszkolną. Dodajmy, że Staś jest nauczany w takich warunkach od dwóch lat, osiąga coraz lepsze wyniki, a – co najważniejsze – obie strony oddziaływań pedagogicznych czerpią ze zdobywania wiedzy ogromną satysfakcję.

Odkrycie Pawełka
Nauka często jest trudnym wyzwaniem dla ośmioletniego chłopca. Rzadko kojarzy się z przyjemnością. Doświadczył tego również Pawełek niemogący przebrnąć przez kilkakrotne czytanie tych samych tekstów. Kolejny rok szkolny przyniósł jednak wiele zmian. Rodzice zaczęli nauczać go w domu. Nie było uzupełniania zadań, uczenia się czytanek. Było zaś dużo czasu na wspólną zabawę z rodzicami i rodzeństwem. W końcu też Pawełek, mimo swoich przykrych doświadczeń, nie mógł oprzeć się urokowi malutkiej Basi trzymającej w rączkach książeczkę i mówiącej: “Plosie”. Dzięki niej odkrył, że czytanie jest naprawdę interesujące i może sprawiać słuchaczom dużo radości. Odtąd książki towarzyszą mu każdego dnia. Stał się również mimowolnym nauczycielem czytania młodszej siostry dociekającej pilnie, jaka to literka. W efekcie pięcioletnia Marysia, biorąc za wzór starszego brata, zaczęła czytać sama.
Badania dorosłych “absolwentów” szkół domowych w USA w kontekście rozwoju zawodowego wykazują znaczny odsetek osób osiągających stanowiska o wysokim prestiżu społecznym – specjalistów i aktywnych w sektorze gospodarczym przedsiębiorców. Ludzie ci wykazują ponadto duży poziom satysfakcji, a także skłonność do kontynuacji tego modelu edukacji w przypadku własnego potomstwa.

Z nadzieją w przyszłość
Nauczanie domowe może stać się drogą prowadzącą rodziny do ponownego odkrycia piękna dzieciństwa i radości, którą okres ten ze sobą niesie. Wspólne uczestniczenie w zdobywaniu wiedzy jest doświadczeniem jednoczącym najbliższe sobie osoby. Edukacja domowa w wymiarze przestrzennym, jak i osobowym nie musi polegać – jak zdaje się sugerować nazwa – na nauczaniu ograniczającym do jednego miejsca czy do tych samych osób. Wręcz przeciwnie, bardzo często oznacza wyjście poza dom, boisko, pokój czy podwórko, poza zaprzyjaźnionego matematyka czy znaną polonistkę – łamiąc społeczne stereotypy przypisane szkolnictwu – wyprowadza ucznia z zamknięcia i wprowadza w świat nieograniczonej ciasnymi ramami biurokracji otwartej czasoprzestrzeni.

Marzena i Paweł Zakrzewscy

Reklamy

Posted on 13 września 2010, in Społeczeństwo/polityka. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: