Euro na zakręcie

W tygodniku „Die Zeit” Mark Schieritz w artykule „Rebelia przeciwko euro” pisze, że zamiast scalać Europę, euro wywołuje w niej rozłamy i podziały; historia nie jest linearnym procesem; tak jak Europa została zjednoczona, tak może się rozpaść.

Gospodarcze problemy euro, choć bardzo poważne, są rozwiązywalne; jeśli więc unia walutowa się rozpadnie, to głównie z przyczyn politycznych. Z kolei prof. Wilhelm Hankel od samego początku krytykujący unię monetarną oświadczył w mediach, że nikt już nie może powtarzać jak katarynka: „Niemcy odnoszą korzyść z euro”. Dziś – powiedział Hankel – każdy widzi, że euro rujnuje Niemcy – jest niczym tonący, który wciąga w topiel tego, kto chce je ratować.

Publicysta gospodarczy Klaus Peter Krause (b. członek redakcji „Frankfurter Allgemeine Zeitung”), komentując wydarzenia wokół kryzysu strefy euro, cytuje fragmenty swojego artykułu z 1997 roku, w którym przewidywał, że: euro nie będzie twardą i stabilną walutą jak marka, Europejski Bank Centralny nie będzie niezależny jak Bundesbank, pakt stabilizacyjny nie będzie działał, kryteria konwergencji niczego nie zagwarantują. Wszystkie jego najgorsze obawy i przewidywania sprzed 14 lat sprawdziły się co do joty. Złamano wszelkie możliwe reguły, obietnice i przyrzeczenia. Dla każdego myślącego człowieka od początku było jasne, że wspólna waluta zawiera ogromny potencjał gospodarczych, społecznych i politycznych konfliktów. Nie tylko nie zapobiegła wewnętrznym napięciom w Unii Europejskiej, ale stała się wręcz ładunkiem wybuchowym podłożonym pod jedność europejską. Lont został podłożony i już się tli. Cały system międzynarodowego socjalizmu, którego wyrazem jest Unia Europejska, będzie trwał – pisze Krause – dopóki obywatele pozwolą biernie narzucać sobie coraz cięższe ograniczenia wolności i nakładać na szyję podatkową garotę. Merkel opowiada bajeczki o historii sukcesu euro, nawołuje, aby „wierzyć w euro”. Może, kpi Krause, powinniśmy się modlić, „euro nasze w unii monetarnej, święć się imię twoje”. Krause podkreśla, że to nie unia walutowa jest w kryzysie, ona sama jest kryzysem.

Eric Bonse, dziennikarz zajmujący się sprawami europejskimi w „Handelsblatt”, pisze na łamach magazynu „Cicero”, że sytuacja w Grecji to zasadnicza kwestia, która zadecyduje o losie Europy. Cała akcja ratunkowa podjęta w 2010 roku zakończyła się fiaskiem. Przy ratowaniu euro Unia Europejska posługuje się błędnymi diagnozami i niezdatnymi receptami. Zdaniem Bonsego nakładają się na siebie kryzys polityczny w UE, kryzys zadłużeniowy i kryzys bankowy. Tymczasem jedyne, czego pragną politycy z Berlina, Brukseli i Luksemburga, to kupić czas i uspokoić wzburzone umysły. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, politycy muszą przestać bredzić o swoich fantastycznych „planach ratunkowych”. Konwersja długów jest konieczna, choć uderzy to w trzymające greckie obligacje banki niemieckie i francuskie oraz w Europejski Bank Centralny. Jeśli problem nie zostanie rozwiązany, grozi to – uważa Bonse – nie tylko rozpadem strefy euro, ale całej Unii Europejskiej.

W wywiadzie udzielonym jednemu z największych dzienników austriackich „Der Standard”, wykładający ekonomię w Wyższej Szkole Ekonomii i Zarządzania w Monachium prof. Gerald Mann nie zgadza się z tymi, którzy postulują wyjście Grecji ze strefy euro. Jego zdaniem, należy rozważyć opcję przeciwną – wystąpienie solidniejszych państw ze strefy euro, przede wszystkim Niemiec (przyłączyć mogłyby się najpierw Holandia i Finlandia, a potem inne kraje) i utworzenie nowej waluty – „marki europejskiej”. Powstałby wspólny bank centralny, ewentualnie Bundesbank przejąłby tymczasowo rolę banku emisyjnego.

Na łamach „Financial Times Deutschland” Heinz-Roger Dohms i Mark Schrörs konstatują, że kryzys euro wymyka się z rąk europejskim politykom. Tracą oni kontrolę nad rozwojem wydarzeń, a to grozi katastrofą; coraz wyraźniej widać ich bezradność i bezsilność wobec tego, co dzieje się na rynkach. Także publicysta „Preußische Allgemeine Zeitung” Hans Heckel uważa, że kryzys systemu euro wszedł w decydującą, najgroźniejszą fazę i politykom w Brukseli, we Frankfurcie nad Menem i w Berlinie sytuacja zaczyna wymykać się z rąk. Choć ratunek dla Grecji zakończył się fiaskiem i Ateny pogrążają się w spirali długów, politycy powtarzają ten sam, nie zdający egzaminu, model. Po prostu nie wiedzą, co robić. Merkel gra na czas, ma nadzieję, że sytuacja się uspokoi, ale skutki mogą być dokładnie odwrotne do zamierzonych. Nikt już nie chce słuchać o „panikarzach” i „spekulantach”, których politycy obwiniają o kryzys; to oni sami są dziś największym zagrożeniem dla Europy. Jeśli nie powrócą do rzeczywistości, nie dokonają rekonstrukcji systemu euro, nie ograniczą strefy euro do tych krajów, które wytrzymują twardą walutę, dojść może do niekontrolowanego rozpadu, któremu towarzyszyć będą konflikty i chaos. Miałoby to straszne skutki dla wszystkich Europejczyków.

 

http://www.opcjanaprawo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3806:euro-na-zakrcie&catid=203:nr-6114-czerwiec-2011-r&Itemid=8http://www.opcjanaprawo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3806:euro-na-zakrcie&catid=203:nr-6114-czerwiec-2011-r&Itemid=8

nr 6/114, czerwiec 2011 r.

Reklamy

Posted on 2 czerwca 2011, in Bankowość/finanse. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: