Waluś zabójca Haniego

Zakopiańczyk Janusz Waluś, najsłynniejszy zabójca w historii RPA, dla jednych jest po prostu mordercą, dla innych bohaterem. To historia pozbawiona ocen moralnych, która ma pokazać, że ślepa wiara w idee może prowadzić na manowce.

http://natropie.onet.pl/crimestory/goral-z-polski-ktory-zmienil-bieg-historii-rpa,2,4778643,artykul.html

Od morderstwa minęło 18 lat. O zabójstwie Chrisa Haniego pamiętają już tylko nieliczni. Krótkie notki w encyklopediach, nawet media coraz rzadziej wracają do sprawy. To, że była ona kontrowersyjna, najlepiej pokazuje fakt, że zarówno o Hanim, jak i o Walusiu nie zapomnieli muzycy.

Piosenka pt. „Everyday” autorstwa Dave Matthews Band rozpoczynająca się od słów „Hani, Hani, come and dance with me” dekadę temu była hitem w RPA. Z kolei przed rokiem jeden z artystów związanych ze sceną RAC wydał płytę dedykowaną Walusiowi pt. „Trzymaj się bracie”. Jedna sprawa, dwa punkty widzenia…

 

Słynniejszy niż papież

Był grudzień 2009 roku, południowoafrykańskie słońce prażyło niemiłosiernie. Do celi Walusia w pilnie strzeżonym więzieniu w Pretorii promienie wpadają bardzo rzadko. Przeprowadziliśmy godzinną rozmowę – w otoczeniu strażników – o jego sytuacji, przeszłości i planach.

Polski emigrant z Zakopanego za kratami siedzi już 18 lat. To bezapelacyjnie najsłynniejszy zabójca w najnowszej historii Republiki Południowej Afryki. – W więzieniu jestem popularny nawet wśród czarnoskórych, którzy dziękowali mi za uratowanie kraju – mówił w trakcie krótkiego wywiadu.

W Pretorii, Johannesburgu, a nawet za granicą w zimbabweńskim Harare słyszałem, że to jedyny znany miejscowym Polak. „A Jan Paweł II, Zbigniew Boniek, Lech Wałęsa?” – dopytywałem. Nie, w RPA wszyscy znają Walusia.

Dla jednych jest bohaterem, bo – jak twierdzą – zabił Chrisa Haniego i uchronił kraj przed komunizmem i powtórką scenariusza z socjalistycznym eksperymentem z Zimbabwe. Dla pozostałych to po prostu karierowicz, wyrachowany morderca, który doprowadził RPA na skraj wojny domowej.

Krwawe rządy apartheidu

Nim Republika Południowej Afryki stała się w pełni demokratycznym państwem respektującym zarówno prawa białych, jak i czarnoskórych obywateli, nie obyło się bez niepokojów społecznych. Dekadę po przyjeździe Walusia na Czarny Ląd RPA wstrząsały konflikty etniczne, kraj stał na krawędzi wojny domowej.

System rządów apartheidowskich (biali stanowili wówczas zaledwie 13 proc. społeczeństwa) zaczął chylić się ku upadkowi na początku lat 80. Kryzys się pogłębiał, rosło bezrobocie, a wraz z nie niezadowolenie przedstawicieli nizin społecznych. Podczas strajków policja otwierała ogień, nie brakowało aktów terroryzmu. Po kraju rozlała się fala nienawiści.

Pierwsze znaki upadku apartheidu zaczęły pojawiać się na początku lat 90. Z więzienia wyszedł Nelson Mandela, uważany na ojca duchowego narodu. Z kolei prezydent Frederik Willem de Klerk rozpoczął demontaż systemu i chciał podzielić się władzą z czarnoskórymi. Spotkało się to z ostrą reakcją prawicowych partii.

W końcu apartheid upadł. Pokojowa Nagroda Nobla dla de Klerka i Mandeli została jednak splamiona krwią Haniego i setek, jeśli nie tysięcy niewinnych obywateli. W 1994 roku w pierwszych w pełni demokratycznych wyborach zwyciężył Afrykański Kongres Narodowy, a prezydentem właśnie Mandela.

Wielki Piątek, 1993 roku. W RPA upada apartheid, trwają negocjacje czarnej większości z białym rządem na temat przejęcia władzy. Najsłynniejszą postacią już wtedy był Nelson Mandela, ojciec duchowy i przewodnik polityczny obywateli. Na drugim planie stał wspomniany Hani, komunista uwielbiany przez czarnoskórą biedotę.

Tego dnia Hani wracał ze świątecznych zakupów z córką. Zatrzymał samochód przed domem, otwierał garaż, gdy napastnik krzyknął do niego „Mr. Hani?”. Polityk obrócił głowę, a w tym samym momencie padł pierwszy z czterech strzałów. Trafił w głowę, Hani zmarł na miejscu.

Napastnikiem okazał się Waluś. Urodzony w Zakopanem, z wykształcenia szlifierz, sam o sobie mówi dziś idealista. W RPA zajął się polityką, zamierzał walczyć z komuną. W 1987 roku przyjął południowoafrykańskie obywatelstwo, piął się po szczeblach kariery w partii konserwatywnej.

Jego mocodawcą i bliskim przyjacielem stał się Clive Derby-Lewis, znany polityk prawicowy. To jego uznaje się za pomysłodawcę zlikwidowania Haniego, to on wręczył Walusiowi pistolet. W sprawę zamieszana była jeszcze żona Derby-Lewisa, która przekazała słynną listę polityków z adresami. Poza Hanim na liście był jeszcze m.in. Mandela, ale podobno jedynym celem prawicowców był wspomniany komunista.

Policja złapała Walusia kilka przecznic dalej, nie stawiał oporu, przyznał się do winy.

Z dala od polityki

Pół roku przed mistrzostwami świata w piłce nożnej spotkałem się z Walusiem i wówczas opowiadał, że RPA to dziwny kraj. Sam jednak nie komentował sytuacji politycznej. – Polityka to brudne gierki, nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Czytam książki, uczę się języków, ćwiczę karate – opowiadał.

Na rozważania natury moralnej trudno go było namówić. Uśmiechnął się, gdy podjęliśmy temat kontrowersyjnego pomysłu jednego z radnych w Radomiu. Kilka lat temu w tym mieście chciano przemianować patrona jednej z ulic. Miejsce Jana Krasickiego, działacza Związku Walki Młodych miałby zająć właśnie Waluś, który w Radomiu mieszkał i pracował przed wyemigrowaniem do RPA.

Wciąż jednak nie wypiera się słów, które powiedział przed sądem podczas procesu. „Oni są komunistami, którzy zniszczą ten wspaniały kraj. Zmarnują to wszystko, co zostało z takim trudem zbudowane przez białych. Boli mnie, że wszystko zostanie zniszczone w imię utopii wielorasowego społeczeństwa, która się tu nigdy nie spełni” – przekonywał wówczas.

Co zrobiłby Hani z RPA? Tego ani Waluś, ani dawni wyborcy komunisty nigdy się nie dowiedzą. Mimo wszystko polityk znalazł się na 20. miejscu w rankingu telewizji SABC 3, który obejmował stu największych Południowoafrykańczyków.

Idealista spod Tatr

Kim był Hani, wiedzą dziś wszyscy mieszkańcy RPA. A skąd wziął się Waluś, który odegrał – mimo wszystko – ważną rolę w historii tego pięknego kraju? Urodził się w 1953 roku w Zakopanem, w 1981 roku wyjechał z Polski. Był szlifierzem, podejmował różne prace: od działalności typowo zawodowej po spawacza podwodnego.

Zajął się jednak polityką. Zaangażowany w działalność konserwatywnego Afrykańskiego Ruchu Oporu spotykał kolejnych ważnych ludzi o podobnych poglądach. Roztaczał wizję supremacji białych w RPA i łączył to z nienawiścią do komunizmu zaszczepioną jeszcze w ojczyźnie.

W Polsce Waluś próbował zaangażować się w ruch Solidarności, ale jego idealizm wyszedł na światło dzienne kilka tysięcy kilometrów dalej. Gdy popularność wśród czarnoskórej części obywateli zdobywali komuniści, a zwłaszcza słynny wówczas Hani, Waluś mógł się wykazać.

Pomógł mu w tym Clive Derby-Lewis, któremu pomagał w sprawach politycznych. Połączyły ich podobne poglądy i wizja mocnego państwa, które – ich zdaniem – pod rządami czarnych mogło sobie nie poradzić.

W 1998 roku, przebywając już za kratkami, Waluś rozwiódł się żoną, ma córkę, która utrzymuje z nim kontakty. Południowoafrykańska prasa pisała o możliwości poślubienie przez niego śpiewaczki gospel, ale do ślubu nie doszło.

Przyjaciele od pistoletu

Dziś Waluś i Derby-Lewis siedzą razem za kratami. W 1993 roku zostali skazani na karę śmierci, ale po wprowadzeniu demokracji w RPA zniesiono karę śmierci i wówczas ich wyrok zmieniono na dożywocie. Kilkakrotnie starali się o parol, ale wówczas szybko reagowały media.

– Dlatego dziś nie chcemy, by cokolwiek pisało się o zwolnieniu Walusia nawet w Polsce, bo to szybko skończy się zamieszaniem w RPA – mówi bliska osoba dla polskiego emigranta, która również mieszka w Afryce.

Adwokaci Walusia i Derby-Lewisa kilkakrotnie wnosili prawo łaski. Przed Komisją Prawdy i Pojednania tłumaczyli, że ich czyn miał wymiar polityczny. Próby apelacji adwokatów też spełzły na niczym. Co prawda Waluś będzie mógł w 2013 roku starać się o przedterminowe zwolnienie, ale niczego nie może być pewnym.

Dziś Republika Południowej Afryki to jedno z najsilniejszych państw Czarnego Lądu, ale targanymi różnego rodzaju konfliktami (od rasowych aż po polityczne), wysoką przestępczością i wysokim wskaźnikiem zachorowalności na AIDS.

Wprowadzona w 1994 roku demokracja pozwoliła jednak na rozwój gospodarki oraz roli RPA w tej części świata. Gdy dwa miesiące przed ubiegłorocznym mundialem miejscową polityką znów wstrząsnął skandal (zabito lidera białej południowoafrykańskiej skrajnej prawicy Eugene Terre’Blanche) jeszcze raz przypomniano sobie o sprawie Walusia.

– Duchy apartheidu raz po raz wracają do naszego kraju. Sprawa Haniego, zdaniem wielu politologów i historyków wciąż nie została do końca rozwiązana. Waluś trzyma tajemnicę w więzieniu, ale nie wiem, czy ktoś będzie chciał rozdrapywać stare rany – mówi znajomy dziennikarz z RPA.

Pytań jest jeszcze wiele. Większość pozostanie bez odpowiedzi. – Polityka to przecież brudna sprawa – powtarzał podczas rozmowy w więzieniu w Pretorii dawny idealista.

 

 

kom1- dylematy

http://natropie.onet.pl/forum/forum.html?discId=11312609&threadId=88325922&AppID=380#forum:MSwzODAsOCw4ODMyNTkyMiwyMjE1OTAyNDMsMTEzMTI2MDksMCxmb3J1bTAwMS5qcw==

Jedna sprawa, dwa punkty widzenia.
W 2003 roku przyjaźniłem się z czarnoskórą dziewczyną z RPA, o imieniu Mpho.
Gdy jej powiedziałem, że zabójcą Haniego był pewien Polak, to powiedziała że Chris Hani był potencjalnym następcą Nelsona Mandeli.
Gdy to samo usłyszał Mark, kolega też z RPA, powiedział że to był terrorysta. Nie wiem kto miał rację. Nie dochodziłem potem tego.
Jedna sprawa, dwa punkty widzenia.
W 2005 roku poznałem w barze w Ameryce, pewną dziewczynę pochodzącą z Chile. Gdy ją zagadałem na temat Pinocheta i Allende zapytała, po której ja jestem stronie. Dowiedziałem się wtedy że w Chile nadal całe rodziny są podzielone w tym temacie. Każdy gość przy przywitaniu jest pytany o to, po której stronie. Nigdy potem nie byłem w Chile i nie mogłem tego zweryfikować.
Jedna sprawa, dwa punkty widzenia.
Pułkownik Kukliński. Co z tego że składasz przysięgę? Jakąkolwiek, nawet wojskową? Masz swój rozum i to co robisz, masz obowiązek robić w zgodzie ze swoim własnym sumieniem i dla dobra.
Jedna sprawa, dwa punkty widzenia.
Lech Wałęsa. Dla mnie zawsze pozostanie osobą godną szacunku, choć oczywiście daleki jest od ideału. Nawet jeśli podpisał jakąś lojalkę lub nawet zobowiązanie TW. Nie słyszałem o przypadku, by bezpośrednio donosił na kogokolwiek.
Nader często zdarza się że ma się wybór między złem, a złem. A musisz dokonać wyboru. Co wtedy?
Kiedyś moja koleżanka Chinka (z racji zainteresowań dużo podróżuję i mieszkałem w wielu krajach) spytała mnie, co to jest tragedia. Chciałem jej wspomnieć o tragedii greckiej, ale wtedy uświadomiłem sobie, że ona przecież uczęszczała do szkoły o całkiem innym programie nauczania i pewnie o tragedii greckiej nic nie wie. A taki właśnie jest los. I już Grecy wiedzieli że z losem trudno jest wygrać.
Pozdrawiam

 

 

Advertisements

Posted on 7 lipca 2011, in Historia, Społeczeństwo/polityka. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: