Paweł Bożyk: Prawda o „długach Gierka”

Temat: „dług Gierka” co jakiś czas pojawia się mediach;

Temat: „dług Gierka” co jakiś czas pojawia się mediach; obecnie pretekstem jest informacja, że Polska spłaciła swe zadłużenie zagraniczne z czasów PRL-u. „Gazeta Wyborcza” w numerze 276 z 26 listopada 2012 roku koryguje tę wiadomość: „spłaciliśmy dług Gierka”, dodając: „nowym długiem”. Stąd tylko jeden krok do następnej konkluzji: Polska jest obecnie dlatego zadłużona, bo musi spłacać dług Gierka i tak będzie jeszcze przez wiele lat.

Czy można skuteczniej otumaniać Polaków, zwłaszcza tych, którzy tematem nie zajmują się na co dzień i niewiele więcej wiedzą o „długach Gierka” niż przeczytają w „Gazecie Wyborczej” i innych gazetach, zobaczą w TV lub usłyszą w radio?
1. Wielkość „długu Gierka”
„Gazeta Wyborcza” informuje, że dług Gierka w przeliczeniu na obecne dolary wynosi 72 mld i zamiast cieszyć się z tego, stara się nastraszyć swych czytelników.
Dlaczego należy się cieszyć? Bo dług zaciągnięty na początku lat siedemdziesiątych o wartości 1 dolara, spłaciliśmy dolarem pięć razy mniejszym. W latach 70-tych kupowaliśmy przecież na rynkach światowych towary po innych cenach niż dzisiaj.
Przeliczanie długów Gierka na dzisiejsze dolary nie ma więc w tym kontekście żadnego sensu, poza epatowaniem czytelnika wielkością liczb.
Dług Gierka trzeba liczyć w ówczesnych „twardych” dolarach, a nie w dolarach dzisiejszych – „miękkich”. Wg „Gazety Wyborczej”  wyniósł on w roku 1980 24,1 mld dolarów. Nie jest to liczba dokładnie taka sama jak opublikowano parę lat temu; wtedy dług Gierka wyceniono na 23 mld dol. Różnica nie jest wielka, ale jest.
To nie wszystko. Do długu Gierka zaliczono też kredyty handlowe zaciągnięte przez przedsiębiorstwa (handlu zagranicznego) dla potrzeb sfinansowania bieżących transakcji towarowych; wg szacunków wyniosły one 3 mld dolarów.
Bez kredytów handlowych nie byłoby handlu zagranicznego. Od dziesiątków lat nikt bowiem nie rozlicza się w gotówce. Kredyty te muszą być na bieżąco spłacane. Te z końca lat siedemdziesiątych też zostały już dawno spłacone.
Do spłaty pozostały natomiast kredyty inwestycyjne o wartości około 20mld dolarów. Część z nich (około 15%) została wykorzystana na sfinansowanie importu zaopatrzeniowego, część – na zakup pasz dla rolnictwa. Z tego stwierdzenia (wbrew temu, co sugeruje „Gazeta Wyborcza”) nie wynika jednak, że kredyty te zostały dosłownie „przejedzone”; pasze przeznaczone zostały bowiem na karmę dla zwierząt hodowlanych na eksport. Import zaopatrzeniowy też posłużył rozwojowi produkcji przeznaczonej na rynki zagraniczne.
Wg szacunków Europejskiej Komisji Gospodarczej zadłużenie z lat siedemdziesiątych stanowiło 9,8 % ówczesnego dochodu narodowego. To, w świetle obecnych długów wielu krajów, obciążenie niewielkie, ale wg kryteriów zadłużenia z tamtych lat wręcz katastrofalne.
W oparciu o nie Gierek został przecież odżegnany od czci i wiary, zwolniony ze stanowiska i internowany.
Za jaką część tych długów odpowiada Gierek? Przecież formalnie odsunięty został od władzy  5 września 1980 roku, a faktycznie nie miał żadnego wpływu na sytuację w kraju już od 1 sierpnia 1980 r. , gdy wyjechał na Krym, by spotkać się tam z Breżniewem.
W tym czasie zastępował go na stanowisku Pierwszego Sekretarza Stanisław Kania, który podejmował najważniejsze decyzje strategiczne. Po powrocie do kraju w połowie sierpnia, Gierek był już na „wylocie”, czekając na dymisję.
Po jego odejściu  w drugiej połowie 1980 roku podjęto szereg decyzji dotyczących stosunków gospodarczych z zagranicą, o poważnym wpływie na zadłużenie Polski; czy Gierek też za to odpowiada? Z pewnością dług z tego tytułu nie był już „długiem Gierka” lecz innych polityków PRL-u.
Jeszcze ważniejszą sprawą, która nie może być pominięta przy ocenie długów Gierka jest zanotowana w 1980 roku tendencja do szybszego wzrostu eksportu z Polski niż importu. Import mocno trzymany w ryzach przez państwo nie wzrastał jak poprzednio, za to eksport uległ przyspieszeniu w wyniku zmniejszenia barier w dostępie do rynków Europy Zachodniej, które zostały tam wprowadzone tuż po kryzysie naftowym., gdy w wyniku olbrzymiego wzrostu cen paliw, zwiększyły się wielokrotnie wydatki państw zachodnioeuropejskich na zakup ropy, a ich bilanse handlowe stały się ujemne.
Ratunku zaczęły szukać we wprowadzeniu ograniczeń dla importu, zresztą nie tylko ropy naftowej, lecz także wielu innych towarów. Również z Polski.
Gdy w roku 1980 ograniczenia te zostały przez Zachód zmniejszone, pojawiły się szanse by Polska przyspieszyła eksport. Wykorzystano je tylko częściowo, w pierwszej połowie tegoż roku. Potem rozpoczęły się strajki. Najpierw w lipcu, potem w drugiej połowie sierpnia i w następnych miesiącach.
Gierek był gotowy rozmawiać z robotnikami, zwłaszcza że personalnie nie był krytykowany (jeżeli nawet, to rzadko). Być może przekonałby strajkujących, iż są lepsze metody niż przerwanie pracy. Miał przecież doświadczenia z rozmów z robotnikami w grudniu 1970 roku. Koledzy Gierka z kierownictwa Partii nie dali mu jednak takiej szansy, wiedząc ze w czasie rozmów z Breżniewem na Krymie Gierek odrzucił możliwość wykorzystania  wojska i milicji do „negocjacji” ze strajkującymi.
W rezultacie, w drugiej połowie 1980 roku zamiast przyspieszenia dynamiki polskiego eksportu na Zachód, nastąpiło jego drastyczne załamanie. „Gazeta Wyborcza” milczy na ten temat.
Gierek przy tym nie tylko importował na kredyt, ale też kredyty spłacał (wraz z odsetkami). Łącznie w latach siedemdziesiątych spłaty wyniosły około 40 mld dolarów.
W latach osiemdziesiątych zadłużenie na Zachodzie uległo podwyższeniu w stosunku do poprzedniej dekady, osiągając 1989 roku 42,3 mld dolarów, choć Polska w tym czasie nie wybudowała ani jednej fabryki.
Po wprowadzeniu stanu wojennego Zachód w ramach retorsji odmówił Jaruzelskiemu udzielenia nisko oprocentowanych kredytów handlowych. W rezultacie Polska musiała kupować towary niezbędne do konsumpcji i zaopatrzenia przemysłu za wysokooprocentowane finansowe kredyty, zaciągane na spekulacyjnym rynku eurodolarowym w Londynie.
Jak wynika jednak z artykułu „Gazety Wyborczej” to nie kto inny, jak Gierek odpowiada za podwojenie polskiego zadłużenia w latach osiemdziesiątych. Przedmiotem renegocjacji z Klubem Paryskim była bowiem kwota kredytów rządowych zaciągniętych przez Polskę (32,8 mld dol.) zarówno w latach 70-tych jak tez 80-tych , dwukrotnie przekraczająca poziom zadłużenia lat siedemdziesiątych. Nieco mniejszą kwotę przedsiębiorstw (14,4 mld dol.) renegocjowano z Klubem Londyńskim. Łącznie uzyskano w obu Klubach obniżkę zadłużenia o około 14 mld dolarów.
Proponuję kredyty te nazwać kredytami PRL-u zamiast kredytami Gierka. W innym przypadku postawić należy pytanie, co Gierek miał wspólnego z wprowadzeniem stanu wojennego, z nałożeniem retorsji kredytowych na Polskę i z lawinowym wzrostem polskiego zadłużenia. Po zdymisjonowaniu Gierek nie miał przecież żadnego wpływu na rzeczywistość polityczną i gospodarczą. Przez prawie półtora roku siedział w izolacji w domu,  po 13 grudnia 1981 roku – w ośrodku dla internowanych, a po uwolnieniu w grudniu 1982 roku do chwili śmierci (lipiec 2001 roku) – w ustroniu pozostawiony samemu sobie.
2. Na co poszły „długi Gierka”
Na pewno kredyty zaciągnięte przez Gierka nie zostały „przejedzone” jak napisała „Gazeta Wyborcza”.
Wręcz przeciwnie – w latach siedemdziesiątych wyraźnie zmniejszył się udział akumulacji w dochodzie narodowym Polski; w połowie tejże dekady stanowiła ona 38% dochodu narodowego i była na poziomie tzw. „tygrysów azjatyckich”, znajdujących się pod tym względem w czołówce światowej. W porównaniu z dekadą wcześniejszą Polska zwiększyła udział akumulacji w dochodzie narodowym o 10 punktów procentowych. Obecnie akumulacja nie przekracza 20% jeżeli chodzi o jej udział w dochodzie.
Jeżeli już mielibyśmy mówić o przejedzeniu dochodu narodowego, to ma ono miejsce właśnie dzisiaj.
Oczkiem w głowie Gierka była modernizacja gospodarki, w tym nie tylko przemysłu lecz także rolnictwa, budowy nowej infrastruktury, dróg, linii kolejowych, dworców, mieszkań.
W latach siedemdziesiątych Gierek wybudował 557 nowych przedsiębiorstw, w tym 71 fabryk domów, 10 fabryk mebli, 16 fabryk odzieżowych, 18 zakładów mięsnych, 14 chłodni, 7 fabryk samochodów i ich części, 10 zakładów elektronicznych, 5 cementowni, 5 kopalni węgla kamiennego, 7 elektrowni, 9 elektrociepłowni, 9 zakładów hutnictwa żelaza i metali nieżelaznych.
W okresie tym wybudowano ponad 450 tys. Km nowych torów kolejowych; zelektryfikowano prawie 2 tys. Km linii kolejowych; twardą nawierzchnie uzyskało ponad 10 tys. Km dróg.
Zbudowano też prawie w całości polską energetykę, w tym elektrownie węglowe – Bełchatów (4400 MW),
Kozienice (2600 MW), Jaworzno III (1200 MW), Dolna Odra (1800 MW), Rybnik (1800 MW), Połaniec (I blok) oraz wodne w Żarnowcu (700 MW) i Włocławku (160 MW), które wciąż dostarczają połowę prądu.
W ciągu 40 lat, które minęły od tego czasu wybudowano tylko jedną elektrownię (4400 MW). Reszta wymaga modernizacji; według szacunków kosztować ma ona 100 mld euro.
W latach siedemdziesiątych wybudowano też dziesiątki tysięcy km linii przesyłowych prądu; po 40 latach i one wymagają wymiany, co będzie kosztować co najmniej 100 mld euro.
To pokazuje skalę wysiłku inwestycyjnego Polski tamtego okresu. W efekcie uniknięto bezrobocia, bo w wiek produkcyjny weszło wtedy 2 mln młodych ludzi, którzy ukończyli 18 lat. W samym przemyśle liczba miejsc pracy zwiększyła się o 800 tysięcy.
Mający w tym czasie szybszy wzrost dochodu narodowego do podziału niż wytworzonego (w wyniku większego importu niż eksportu) umożliwił tez wyraźne podniesienie poziomu życia ludności. Warto o tym pamiętać bez względu na to, co piszą gazety na ten temat; prawdy nie da się zakrzyczeć.
Wzrosły przede wszystkim płace i inne dochody ludności, a także renty i emerytury, stypendia i zasiłki z ubezpieczenia społecznego. Ludność wsi została objęta bezpłatną opieką lekarską, zwiększyła się liczba szpitali i łóżek szpitalnych.
Oddano do użytku 2,5 mln nowych mieszkań; gdyby nie one do dziś miliony rodzin byłaby bez własnego „kąta”. Oczywiście mieszkania były gorsze niż dzisiaj. Prawie zawsze montowano je z tzw. wielkiej płyty, produkowanej przez fabryki domów. Z mieszkań uciekało tez ciepło, przez co były niedogrzane. Ale miały łazienki i wc, a dla 10 mln ludzi, którzy wprowadzili się do nowych domów, były pierwszymi samodzielnymi mieszkaniami.
Polska starała się budować tak samo jak Niemcy i Francuzi, Włosi i Hiszpanie. To od nich kupowaliśmy fabryki domów; od nich uczyliśmy się jak budować z wielkiej płyty. Ale dużo wody musiało przepłynąć Wisłą, byśmy opanowali tę technologię, tak jak trzeba. Innej technologii wielkoprzemysłowej budowy mieszkań wtedy jeszcze nie było. Pojawiła się ona dopiero w następnych dekadach, a czas naglił. Ludzie bez mieszkań, zwłaszcza młodzież, tylko o tym mówili.
Jak by dziś Warszawa wyglądała bez Ursynowa i Bielan, Bródna, Służewca i Stegien? Czy ktoś policzył setki tysięcy mieszkań, które powstały w tym czasie w stolicy? Jak jeździlibyśmy po Warszawie przez ponad 30 lat bez Trasy Łazienkowskiej i Wisłostrady, Dworca Centralnego i wielu innych dróg, ostentacyjnie nie remontowanych przez dziesiątki ostatnich lat?
3. Czy kupowaliśmy przestarzałe technologie?
„Ludzie odpowiedzialni za gospodarkę w Polsce kupowali technologie nowoczesne, jak na standardy PRL, ale przestarzałe według standardów zachodnich” – napisała „Gazeta Wyborcza” .
To nie do końca jest prawdą. Zdarzały się takie przypadki, ale regułą była sprzedaż takich samych technologii jakie były stosowane w praktyce w Niemczech, Francji czy we Włoszech.
Nie zmieniło to jednak faktu, ze wytwarzane przy ich pomocy produkty nie były takie same, zwłaszcza jeżeli chodzi o jakość i niezawodność. Np. Fiat 126-p produkowany na Śląsku , dopiero po roku zbliżył się pod tym względem do pierwowzoru włoskiego. Inne były bowiem kwalifikacje polskich robotników, ich kultura i dyscyplina (nawet na Śląsku, gdzie różniły się one na korzyść w stosunku do reszty kraju). Inna niż na Zachodzie była też polska stal.
Dlatego trzeba było budować nie tylko fabryki przemysłu przetwórczego lecz także huty, stalownie i inne zakłady tego typu. Z biegiem czasu jednak, choć powoli, standard produkowanych w Polsce wyrobów zbliżał się do zachodniego.
Wszystkie technologie stosowane w Polsce i na Zachodzie były od połowy lat siedemdziesiątych przestarzałe z punktu widzenia potr5zeby przeciwdziałania kryzysowi energetycznemu. Skonstruowano je przed kryzysem, kiedy nikt się nie liczył ze zużyciem prądu czy benzyny.
Stąd intensywne prace konstrukcyjne zapoczątkowano na Zachodzie Europy prawie równocześnie z kryzysem.
Dlatego od połowy lat siedemdziesiątych namawiałem Gierka, by zdecydowanie ograniczyć import fabryk i maszyn z Zachodu, pomimo iż otrzymywaliśmy na ich zakup kredyty oprocentowane na 5%, co przy ówczesnej inflacji (7%) było niezwykle opłacalne. Co z tego, skoro wytwarzane przez nie produkty były przestarzałe, bo „pożerały” energię i surowce. Lepiej było poczekać na nowe technologie, które od kryzysu energetycznego powstawały w biurach konstrukcyjnych.
4. Potrzeba oderwania się od dogmatów przeszłości.
Niestety, redaktorzy „Gazety Wyborczej” nie mogą oderwać się od tradycyjnego pojmowania zadłużenia zagranicznego. Ciekaw jestem, jak oni oceniają dług zagraniczny Stanów Zjednoczonych sięgający bilionów dolarów? Bo ocena obecnego zadłużenia zagranicznego Polski zawarta w anonimowym artykule „Gazety Wyborczej” jest nieprawdziwa. Zamiast porównywać je z dochodem narodowym za punkt odniesienia przyjęto porównywanie z abstrakcyjną kalkulacyjna wielkością  „długu Gierka” wynikająca z przeliczenia go na obecną wartość dolara. Jakie to ma znaczenie i czemu ma służyć? Żeby zbagatelizować obecne zadłużenie Polski „Gazeta Wyborcza” wzięła pod uwagę tylko zadłużenia rządów i samorządów, pomijając zadłużenie firm prywatnych i banków.
Państwo – stwierdza „Gazeta Wyborcza” – nie gwarantuje ich spłaty. Ale to nie jest prawda. A co się stanie, gdy przedsiębiorstwo bądź bank prywatny zbankrutuje? Czy ich długi zagraniczne pójdą w zapomnienie? Wtedy bankructwa następowałyby lawinowo. Niestety również za nie odpowiada rząd.
Zatem łącznie obecne zadłużenie Polski wynosi 324 mld dol., w tym zadłużenie rządu i samorządów 128 mld dol., banków 61 mld dol. I przedsiębiorstw prywatnych 135 mld dol.
Stanowi to około 55% dochodu narodowego Polski. Jest więc ponad pięciokrotnie większe niż zadłużenie Polski lat siedemdziesiątych.
To porównanie nie wyczerpuje jednak tematu. Wymaga uzupełnienia o efekty „długów Gierka”. Bez fabryk wybudowanych za czasów Gierka, nie byłoby czego obecnie prywatyzować. W roku 2004 media obiegła wiadomość, że za sprzedany przez Polskę inwestorom zagranicznym majątek, zwłaszcza fabryki i inne obiekty, wpłynęło około 40 mld dolarów. A ile wpłynęło w latach 2005-2012? Zapewne więcej. Niestety nie znalazłem informacji opublikowanej na ten temat.
Kwoty te zasiliły rezerwy dewizowe państwa, bądź też jego budżet.
Jak więc na tle „długów gierkowskich” należy ocenić obecne zadłużenie Polski? Jest ono alarmujące. Czy utrzymuje się na poziomie innych krajów? Wszystko zależy od przyjętych kryteriów oceny.
W świetle kryteriów, które „Gazeta Wyborcza” przyjęła dla oceny „długów Gierka”, obecne zadłużenie Polski jest alarmująco wysokie. Jeżeli jednak przyjmiemy kryteria wykorzystywane współcześnie dla oceny stopnia zadłużenia innych krajów, Polska mieści się w grupie krajów wysoko zadłużonych, ale bez powodu do alarmu. Ubiegłoroczny eksport wynosił bowiem 190 mld dolarów. Czyli był prawie dwukrotnie wyższy niż eksport, a zgodnie ze znanymi z lat 70-tych kryteriami spłaty kredytów i odsetek nie powinny stanowić więcej niż 30% eksportu.
A pomimo tego nikt nie trąbi na alarm, bo współcześnie polityka kredytowa oderwana została od wielkości eksportu i importu. Przy ocenie polityki kredytowej lat 70-tychtez trzeba to zrobić, bo wtedy nowa polityka finansowa (kredytowa) był już faktem.
Paweł Bożyk 
(Warszawa)
Advertisements

Posted on 14 grudnia 2012, in Społeczeństwo/polityka. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: