Zakłamana historia Polski w szkołach

Łubu-dubu, łubu-dubu, niech żyje nam Bronisław Komorowski, niech żyje nam. To napisaliśmy my – autorzy podręcznika do historii.

W ten sposób można by rozpocząć tekst o „gumkowaniu” życiorysu człowieka niewygodnego dla obecnych władz, ale sprawa jest poważniejsza.

Nasz Czytelnik przysłał nam skany z podręcznika do nauki historii dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych (wydawnictwo Operon, autorzy: Bogumiła Burda, Bohdan Halczak, Roman Maciej Józefiak, Anna Roszak, Małgorzata Szymczak) z życiorysami dwóch polityków: Lecha Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego.

Oto notka biograficzna obecnego prezydenta:

Pochodzi z rodziny o tradycjach ziemiańskich. Jest absolwentem Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. W okresie PRL-u był silnie zaangażowany w działalność opozycyjną, brał udział w manifestacjach w czasie wydarzeń marcowych w 1968 r. oraz uczestniczył w akcjach pomocy dla robotników Radomia i Ursusa w 1976 r. Był wielokrotnie aresztowany i represjonowany, w stanie wojennym internowany. Od 1991 r. był posłem kolejnych kadencji Sejmu. Po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jako Marszałek Sejmu RP, wykonywał obowiązki Prezydenta RP. 4 lipca 2010 r. wygrał wybory prezydenckie.

A to informacja o śp. Lechu Kaczyńskim:

Był współzałożycielem oraz pierwszym prezesem partii Prawo i Sprawiedliwość. W latach 1992-2005 sprawował kolejno funkcje ministra sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka, prezesa Najwyższej Izby Kontroli, a także prezydenta Warszawy. Od 2005 r. pełnił urząd Prezydenta RP. Zginął wraz z żoną Marią Mackiewicz Kaczyńską oraz 94 członkami delegacji w katastrofie samolotowej 10 kwietnia 2010 r. Delegacja, w której znajdowali się przedstawiciele różnych ugrupowań politycznych, wojska oraz Kościołów, udawała się na obchody rocznicy zbrodni katyńskiej.

Czego uczeń korzystający z tego podręcznika nie dowie się o Lechu Kaczyńskim? Np. tego, że był profesorem prawa i wykładowcą na dwóch uczelniach. Specjalizował się w prawie pracy. W okresie PRL współpracował z Komitetem Obrony Robotników, działał w Wolnych Związkach Zawodowych, był jednym z doradców Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej oraz był internowany w stanie wojennym oraz że był formalnie wiceprzewodniczącym NSZZ „S”, a faktycznie kierował związkiem w latach 1990-1991.

W podręczniku blado też wyglądają korzenie rodzinne nieżyjącego prezydenta na tle obecnego. A tymczasem Lech Kaczyński dziedziczył i po kądzieli i po mieczu pochodzenie szlacheckie sięgające korzeniami do XVI wieku. Był skoligacony z możnymi rodami Olszowskich, Biskupskich oraz Kurozwęckich.

Można się domyślać, że wykształcenie i pochodzenie Lecha Kaczyńskiego to jakaś wstydliwa rzecz, skoro autorzy te kwestie pomijają. Pewno nawet nie skończył żadnej szkoły

– napisał w mailu nasz Czytelnik. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Nie ma bowiem wątpliwości, że notki biograficzne w podręczniku zostały tak skonstruowane, aby życiorys Bronisława Komorowskiego błyszczał na tle „bezbarwnego” Lecha Kaczyńskiego. Przy okazji tego ostatniego przedstawia się jako prezydenta partyjnego, a w przypadku obecnej głowy państwa nie ma ani słowa o jego działalności w Platformie Obywatelskiej, Unii Demokratycznej czy Unii Wolności.

George Orwell w swoim „Roku 1984” opisał funkcjonowanie Ministerstwa Prawdy, w którym pracował główny bohater – Winston Smith. Resort ten pełnił ważną funkcję w totalitarnym świecie Wielkiego Brata, zajmował się bowiem fałszowaniem informacji z przeszłości. Np. zmieniane były życiorysy osób, które z jakichś względów nie odpowiadały władzy. Takie „gumkowanie” historii w podręczniku do nauki historii mówi nam czasach rządów Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego więcej niż całe tomy analiz politologicznych.

Sławomir Sieradzki

http://wpolityce.pl/wydarzenia/47922-z-zyciorysu-sp-lecha-kaczynskiego-w-podreczniku-do-historii-wygumkowano-informacje-ktore-mogly-pokazac-go-w-lepszym-swietle-niz-bronislawa-komorowskiego

Prof. Andrzej Nowak o podręczniku do historii wydawnictwa „Operon”:

Okazuje się, że niepełny biogram śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego to nie jedyne minięcie się z prawdą autorów podręcznika do historii najnowszej dla szkół ponad-gimnazjalnych wydanego przez gdyńskie wydawnictwo „Operon„. O sprawie portal wPolityce.pl poinformował oburzony rodzic jednego z uczniów, któremu szkoła serwuje taką „prawdę”.

CZYTAJ: Z życiorysu śp. Lecha Kaczyńskiego w podręczniku do historii „wygumkowano” informacje, które mogły pokazać go w lepszym świetle niż Bronisława Komorowskiego

Mogę podać przykłady absolutnie skandalicznej manipulacji, z jakimi mamy do czynienia w podręczniku „Operonu” pióra państwa Burdy, Halczaka i innych – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Andrzej Nowak, historyk PAN, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego.

wPolityce.pl: Panie Profesorze, skąd zna pan podręcznik do historii dla szkół ponad-gimnazjalnych wydawnictwa „Operon”?

Prof. Andrzej Nowak: Omawiałem cztery podręczniki do nauki historii najnowszej w pierwszej klasie szkół ponad-gimnazjalnych i zdecydowanie najkrytyczniej musiałem ocenić dwie propozycje przygotowane przez wydawnictwo „Operon„. Zdecydowanie najgorszą jest właśnie ta, z której pochodzi znaleziony przez czytelników portalu wPolityce.pl biogram Prezydenta Kaczyńskiego.

wPolityce.pl: Podanie takich wybiórczych biogramów prezydentów to jest manipulacja wyższego sortu. Ani w jednym, ani w drugim biogramie nie jest podana nieprawda, ale wyjęte są takie fakty, które pozwalają Bronisławowi Komorowskiemu lśnić na tle śp. Lecha Kaczyńskiego. Jak pan ocenia taki zabieg?

Prof. Andrzej Nowak: Właśnie o to chodzi. Intencje, nie wiem czy autorów, ale wydawcy są dosyć przejrzyste. Uderza tupet, z którym wydawca pozwala sobie manipulować prawdą historyczną, a raczej ją naruszać. To doskonale pokazuje zestawienie tych dwóch biogramów. Lech Kaczyński, który „rozpoczyna” swoja karierę od tego, że zakłada Prawo i Sprawiedliwość, wcześniej, jakby go nie było, jakby nie istniał. Z drugiej strony pan prezydent Komorowski, który jest bohaterem podziemia przed-solidarnościowego. Tak, jakby Lech Kaczyński nie był w strajku w Stoczni Gdańskiej ważnym ekspertem, jakby nie był wiceprzewodniczącym „Solidarności”, a nie Prawa i Sprawiedliwości najpierw, tylko właśnie „Solidarności”. Jakby nie był prawą ręką Lecha Wałęsy. Można mu z tego czynić zarzut lub go za to pochwalić, nie ma to znaczenia, ale to kluczowy fakt jego biografii. I pominięcie go jest po prostu kłamstwem historycznym.

wPolityce.pl: Biogramy prezydentów Kaczyńskiego i Komorowskiego to tylko wierzchołek góry lodowej jeśli chodzi o niezgodność z prawdą historyczną…

Prof. Andrzej Nowak: Mogę podać przykłady absolutnie skandalicznej manipulacji, z jakimi mamy do czynienia w podręczniku Operonu pióra państwa Burdy, Halczaka i innych. Przykład najprostszy i uderzający, bliski temu, co dostrzegli czytelnicy portalu wPolityce.pl. Otóż przy omawianiu narodzin „Solidarności” pojawia się tylko nazwisko Lecha Wałęsy, nie dowiemy się w ogóle, że strajk w stoczni rozpoczął się od sprawy Anny Walentynowicz. Co więcej – pojawia się informacja, że przy MKS-ie powstała komisja ekspercka, w skład której weszli – i tu cytat: „Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, Waldemar Kuczyński i Andrzej Wielowiejski” – koniec cytatu. Autorzy nie zastrzegli się nawet określeniem „między innymi”, sugerując jednoznacznie, że wymieniają wszystkich członków komisji eksperckiej. No cóż… Zapomnieli wymienić jeszcze troje: Bohdana Cywińskiego, Tadeusza Kowalika i Jadwigę Staniszkis. Dlaczego? Bo są niemodni, nieważni? No, niestety, to przykład skandalicznej manipulacji. Jedni zasługują na przywołanie, inni na to nie zasługują; jedni są dobrzy, drudzy już nie.

wPolityce.pl: To ten fragment historii, o którą wciąż trwają spory, ale autorzy poszli dalej, mijają się z prawdą także w, wydawałoby się, dawno wyjaśnionych elementach…

Prof. Andrzej Nowak: Tak, w tym samym podręczniku wojna polsko – sowiecka 1919-1920 zaczyna się tak, jakby to polska strona była od początku agresorem. Cytuję: „w połowie kwietnia 1919 roku wojska polskie rozpoczęły ofensywę w kierunku wschodnim”. No, oczywiście ta wojna rozpoczęła się od natarcia Armii Czerwonej, która zajęła Wilno i doszła prawie do linii Bugu, została zatrzymana dopiero na tej linii przez wojsko polskie. O tym akurat autorzy nie wspomnieli.

Inna sprawa. Przy prezentacji polityki okupacyjnej ZSRR na ziemiach II RP od września 1939 do czerwca 1941 pojawia się taka informacja: „największe deportacje Polaków w liczbie 150 tys. miały miejsce od lutego do czerwca 1941„. Tymczasem według najniższych danych, jakie zawierają statystyki NKWD, liczba obywateli Polski deportowanych w tym okresie do obozów w głębi ZSRR wynosiła od 309 do 327 tys., zaś polskie szacunki mówią o pół miliona do półtora miliona. Jakim cudem udało się te cyfry pomniejszyć do 150 tysięcy?!

Kolejna rzecz. Liczba ofiar zbrodni katyńskiej została w tym podręczniku zredukowana do 15 tysięcy, choć przecież wiadomo, że na podstawie rozkazu Berii zastrzelono 22 tysiące polskich jeńców i internowanych i tak o tym piszą wszystkie pozostałe podręczniki. A w tym jednym tego nie ma.

Na każdym kroku spotykamy się z pomniejszaniem ofiar, które poniosła Polska w walce o niepodległość i ośmieszanie tej walki.

wPolityce.pl: Na czym polega ośmieszanie polskich zrywów niepodległościowych w tej książce?

Prof. Andrzej Nowak: Weźmy tym razem przykład Powstania Warszawskiego. Przytoczono wszystkie argumenty krytyków powstania i ani jednego obrońców decyzji o jego wybuchu. Autorzy nie podali żadnej informacji o gigantycznych zbrodniach dokonanych przez Niemców na ludności cywilnej. Żadnej. Nie pada żadna liczba ofiar, tylko następujący eufemizm: „straty wśród mieszkańców były ogromne”. Z takiej narracji rodzi się pytanie, kto jest winien tych nieokreślonych strat. Niemcy? A może sami powstańcy? Autorzy podręcznika „Operonu” radzą, żeby odpowiedzi na te pytania szukać w oparciu o filmy: „Kanał” oraz „Zakazane piosenki” a także książkę Romana Bratnego „Kolumbowie”. Niezależnie od oceny artystycznej tych utworów może warto było zauważyć, że wszystkie, a w szczególności książka Bratnego rysują obraz powstania zgodny z wymogami cenzury PRL. Czemu nie można było wybrać choćby „Kroniki” Bartoszewskiego czy „Pamiętnika” Białoszewskiego? Że o „Kamieniach na szaniec” nie wspomnę… Na każdym kroku właśnie tak jest ten podręcznik zrobiony. To jest podręcznik skandaliczny.

wPolityce.pl: W przytoczonych przez pana przykładach gdzieś w tle wciąż majaczy konflikt polsko – sowiecki. Jak pan myśli, czy to też w jakiś sposób zarysowuje intencje autorów i wydawcy?

Prof. Andrzej Nowak: Nie dostrzegam tego dokładnie w taki sposób. Wydaje mi się, że chodzi bardziej o pomniejszanie tego, co stanowi kanon prawdy historycznej na temat polskiej walki o niepodległość. Chodzi o to, żeby przedstawić ją w taki sposób, żeby okazało się, że ofiar było znacznie mniej niż podaje rzetelna historia i poza tym, żeby te ofiary, które zostały w ogóle odnotowane, zostały pokazane jako absurdalne. Jako ofiary bezsensowne, głupia polska martyrologia. Podsumowaniem tego jest szczególna zupełnie informacja bilansująca II wojnę światową w drugim z podręczników wydawnictwa „Operon”. „Liczbę Polaków w sensie etnicznym, którzy ponieśli śmierć szacuje się na około 1,5 do 2 milionów”. Jednocześnie podnosi się liczbę ogółu zabitych i zmarłych w wyniku II wojny na całym świecie do 80 milionów. Żadnego porównania tak pomniejszonych strat polskich z tak powiększonymi stratami innych narodów w trakcie II wojny nie ma. Ponadto może się okazać, że Polacy byli jednym z narodów, które bezpiecznie przeżyły wojnę dzięki kolaboracji, której problem autorzy podsumowują w bilansie bez zróżnicowania skali tego zjawiska w poszczególnych społeczeństwach. To jest ta tendencja…

wPolityce.pl: Samo ciśnie się pytanie, jak z takiego podręcznika uczyć dzieci, które potem mają być dumne ze swojego kraju i jego historii?

Prof. Andrzej Nowak: Nie uczyć, nie uczyć z takiego podręcznika, broń Boże! Wybrać inny! Trzeba protestować przeciwko temu, odmawiać nauki z takiego podręcznika. Jesli nauczyciele tego nie robią, to rodzice powinni protestować.

Rozmawiał Marcin Wikło

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=8786&Itemid=80

Reklamy

Posted on 28 lutego 2013, in Historia. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: