Wolność prasy w ustalonych granicach – Tomasz Szymborski jak to było ze sprostowaniem tekstu „Kadisz za milion dolarów”

Nawet poważna redakcja jest bezradna wobec żądania sprostowania, kiedy w tle są polityka, pieniądze i drażliwa historia.

Podejmując temat restytucji mienia Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce mieliśmy pełną świadomość wrażliwości tego tematu i niebezpieczeństwa narażenia się na prosty zarzut antysemityzmu

– oznajmiał kilka tygodni temu Kazimierz Krupa, redaktor naczelny polskiego miesięcznika „Forbes”. Krupa pisał tak po trzech artykułach, jakie ukazały się w miesięczniku „Kim są nasi przywódcy?”, „Żydowskie oskarżenie” oraz „Kadisz za milion dolarów”. Opisywały drażliwy, ale ważny temat – czyli środowiska żydowskiego oraz odzyskiwanego majątku przez gminy żydowskie.

Wojciech Surmacz i Nissan Tzur w „Kadiszu….”  pisali:

Z ustaleń „Forbesa” wynika, że polskie gminy żydowskie odebrały już około 500 nieruchomości. Pokaźna część unikalnego majątku (synagogi, ubojnie rytualne, mykwy i kirkuty) poszła już pod młotek, czasem wyraźnie poniżej ceny rynkowej, a pieniądze zamiast na utrzymanie żydowskiego dziedzictwa, trafiały w tryby wysublimowanego mechanizmu dystrybucji. Rozeszły się w hermetycznym środowisku Związku Wyznaniowych Gmin Żydowskich i Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Obie organizacje działają na gruncie cichej umowy, sankcjonującej „rozbiór” znacjonalizowanego po wojnie majątku polskich gmin żydowskich. Realizacja tego planu jest już na półmetku”.

Śledztwo „Forbesa” uzupełnione było tekstem Seweryna Aszkenazego, prezesa stowarzyszenia „Beit Warszawa”. Bardzo ostro krytykował on liderów polskiej społeczności żydowskiej. Nazywa rabina Michaela Schudricha i Piotra Kadlčika „ludźmi, którzy uzurpują sobie prawo do żydowskiego dziedzictwa”. O pierwszym pisze, że to „idealny rabin do wspierania korupcji”. O drugim: „nie stroni od kieliszka”, „przeszedł na judaizm i się dorobił”.

Pochwały i donosy

Jednak nawet doświadczony redaktor i dziennikarz, jakim jest Kazimierz Krupa nie zdawał sobie sprawy z tajfunu, który wywołał publikacją artykułów.

Po tych artykułach rozpętał się Sajgon. Na Wojciecha Surmacza i Nissana Tzur‘a, izraelskiego dziennikarza śledczego, który był współautorem tekstu autorów „Kadisza…” rozesłano donosy i anonimy do amerykańskiego Forbesa, szwajcarskiego Ringiera, współwłaściciela wydawnictwa w Polsce i niemieckiego Axel Springer. Większość z tych maili miała np. tytuł „Antysemitic artlicle in FORBES POLAND”… I było pozamiatane

– mówi jeden z dziennikarzy miesięcznika.

Kilka dni temu na stronie internetowej magazynu forbes.pl ukazało się „Sprostowanie dotyczące artykułu >>Kadisz za milion dolarów<<” oraz „Oświadczenie „Forbes” w sprawie materiału „Polski Żyd oskarża”. Treść obu to klęska dziennikarstwa śledczego i policzek dla poważnej redakcji. Pech autorów polegał na tym, że poruszyli nie tylko temat drażliwy, ale temat dotyczący mniejszości żydowskiej i jej interesów.

Surmaczowi i Tzurowi nie można odmówić znajomości warsztatu dziennikarskiego. Ich artykuł to jeden z najlepszych artykułów śledczych, jaki ostatnio ukazał się w polskich mediach.

Dlaczego zatem z „Oświadczenia…” wynika, że redakcja przeprasza i wycofuje się ze wszystkiego, co na temat środowiska Żydów i spraw majątkowych napisała? Tak bowiem zapewne należy tłumaczyć te zdania:

Wyrażamy ubolewanie z powodu opublikowania nieuprawnionych twierdzeń o działaniu opisanych instytucji i osób na szkodę mienia i dziedzictwa społeczności żydowskiej w Polsce. Przepraszamy w szczególności za publikację informacji sugerujących następujące działania: czerpanie przez wskazane w artykułach osoby korzyści prywatnych z działalności organizacji żydowskich w Polsce, sprzedaż odzyskanych cmentarzy żydowskich w Toruniu, Gliwicach i Lublinie wbrew zasadom tradycji żydowskiej oraz brak rozliczenia środków przekazanych na cele ochrony dziedzictwa żydowskiego.

Ponownie przepraszamy całą społeczność żydowską w Polsce za opublikowanie stwierdzenia rozdzielającego Żydów na „prawdziwych” i „nieprawdziwych” oraz stwierdzenia, że we władzach organizacji żydowskich „prawdziwych Żydów jest jak na lekarstwo”. Nie było zamiarem Redakcji ani Autora wartościowanie członków społeczności żydowskiej”.

Sprostowanie, które ukazało się na stronie internetowej miesięcznika podpisały trzy osoby: Piotr Kadlčik, Przewodniczący Zarządu Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, Monika Krawczyk, Pełnomocnik Zarządu Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego i Michael Schudrich, Naczelny Rabin Polski. Zawiera ono 15 punktów, i dezawuuje niemal wszystkie zarzuty podniesione w artykule „Forbesa”. Czy, a jeżeli tak, to czego przestraszyli się przedstawiciele międzynarodowego koncernu wydawniczego?

Artykuł W. Surmacza i N. Tzura wywołał żywą dyskusję np. na Forum Żydów Polskich. Głosy były różne – od oburzenia po pochwały. Do redakcji polskiego „Forbesa” przychodziły e-maile od Żydów z całego świata. – Często były to wzruszające podziękowania, że w sposób odpowiedzialny zajęliśmy się tak trudnym i ważnym tematem – stwierdza jeden z moich rozmówców.

Do poznania tła rozwoju wypadków trzeba poznać strukturę własnościową wydawnictwa. Otóż wydawcą miesięcznika „Forbes” w Polsce jest Ringier Axel Springer Sp. z o.o. Z kolei właścicielami Ringier Springer Media AG (spółka – matka polskiej) są: niemiecki koncern mediowy Axel Springer AG (50 proc. udziałów) i szwajcarska spółka mediowa Ringier AG (50 proc. udziałów).

Donosy do amerykańskiego „Forbesa”, szefów wydawnictwa w Szwajcarii (Ringier AG) czy Niemczech (Axel Springer AG) były znacznie mniej przyjemne. Nieoficjalnie wiadomo, że Wojciech Surmacz musiał do niemal wszystkich osób z koncernu i wydawnictwa rozesłać obszerne wyjaśnienia zarówno izraelskiego współautora jak i redaktora naczelnego polskiej edycji miesięcznika. Do tego były dołączone dwie ekspertyzy kancelarii prawnej, które stwierdzały, że tekst jest absolutnie wiarygodny i napisany zgodnie z zasadami dziennikarstwa.

Profesjonalna robota

Amerykański „Forbes” po tej korespondencji uznał wielomiesięczną pracę autorów artykułu za w pełni profesjonalną, a nad donosami przeszedł do porządku dziennego i zamknął sprawę. Nikt jednak nie spodziewał się zabrania głosu w tej sprawie przez Ronalda S. Laudera, szefa Światowego Kongresu Żydów (World Jewish Congress).

W swoim oświadczeniu, wydany wkrótce po publikacji w „Forbesie”  Lauder nazwał artykuł „Kadisz…” oszczerczym i antysemickim:

[…] Many found both the tone of the articles and the allegations themselves defamatory. Moreover, a number of ugly anti-Semitic stereotypes were used, such as that of greedy Jews enriching themselves at the expense of the wider community.[…].

To wystarczyło, aby szefowie z niemieckiego koncernu Axel Springer AG oraz szwajcarskiego Ringier AG zmienili front. Zażądali natychmiastowego usunięcia artykułu z Internetu i opublikowania obszernych przeprosin. Okazało się, że niemiecka diaspora żydowska zaczęła zarzucać niemieckiemu wydawnictwo Axel Springerowi… antysemityzm.

Wtedy nieoczekiwanie przyszedł redakcji i autorom z pomocą „Die Welt”, należący do Axel Springer, który dzień po dniu opublikował dwa teksty opierające się na faktach opisanych przez polskiego Forbesa. Nawiasem mówiąc artykuł „Kadisz…” został przedrukowany m.in. w izraelskiej edycji Forbesa, zauważyła Gabriele Lesser w Jüdische Allgemeine

– twierdzą moi rozmówcy.

Polska redakcja „Forbesa” dostała całkowity zakaz pisania o Żydach i nakaz natychmiastowego załatwienia problemu. Redaktor naczelny Kazimierz Krupa od swoich szefów dostał numer telefonu komórkowego do rabina Schudricha z poleceniem umówienia się na spotkanie.

Do tego spotkania doszło w kancelarii prawnej. Byli na nim: z jednej strony wszyscy bohaterowie artykułu, z drugiej – dziennikarz, redaktor naczelny polskiego Forbesa, polski prezes wydawnictwa i adwokat. Przedstawiciele Ringier Axel Springer Polska Sp. z o.o. usłyszeli, że mają zapłacić gigantyczne odszkodowanie i opublikować sprostowanie wraz z przeprosinami.

Po dwóch tygodniach do redakcji przysłano sprostowania i przeprosin.

Kierownictwo polskiego „Forbesa” odmówiło publikacji, obszernie uzasadniając swoją decyzję i wysyłając ją do siedziby koncernu Axel Springer. Jednak Niemcy odrzucili argumenty polskiej redakcji, nakazując publikację

– wyjaśnia moje źródło.

Rozmowy na temat artykułu odmówił Wojciech Surmacz. Kazimierz Krupa nie odpowiedział na przesłane pytania.

Źródło: SDP.

Reklamy

Posted on 20 listopada 2013, in 1 and tagged . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: